środa, 7 września 2011

3. Różnokolorowe łebki

- Gdzie Ruby?
- Wyszła z samego rana, twierdziła, że boli ją głowa.

Rano następnego dnia Sonya starała się trochę załagodzić stosunki między dziewczynami a nią.

- Lulu..
- ?
- Wczoraj to głupio - i w tym momencie Lulu się wcięła-
- Sorki, telefon mam. Halo?

Aha. I wszystko jasne. A Ruby chodziła w te i we wte po parkingu czekając na kuzynkę. Ta w końcu przyszła:
- Ruby, wybacz spóźnienie, ale korki.
- Carla, nic się nie stało. 10 minut świeżego powietrza nie zaszkodzi.
- Ale zimno jest.
- Oj tam. Mam bluzę.
- Dobra, nie będziemy tak stać. Pojedziemy może do mnie najpierw? Pokażę ci moje mieszkanie.
- Okej.
- I jak ci się podoba w Concord?
- Ładnie tu.. Ale drogo.
- Drogo? A gdzie ty poszłaś?
- Do 'Alabamy'..
- Phi! 'Alabama' to jedna z najdroższych galerii w stanie New Hampshire!
- Ahaa! No to spoko.
- No. A jak koleżanki?
- A co tam u ciebie?
- U mnie nudy. Mam małą pracę i chłopaka. I jakoś sobie radzę.
- Hah, to dobrze.
- No nawet. Wsiadaj- i pokazała skromnie na swój samochód- Fiat Punto. - A ty masz w tym internacie pokój z iloma koleżankami?
- Dwoma.
- Oo.. I jak?
- Fajnie. Taka koreanka Lulu jest serio w porządku dziewczyna. A Sonya.. Sonyi za dobrze nie zdążyłam poznać.
- Lulu też, znasz ją raptem od dwóch dni.
- Ale zawsze coś.. Nie no racja, ale Sonya jest..
- Specyficzna?
- O, no!
- Rozumiem. Hej, obczajaj drogę. Bo chyba będziesz mnie odwiedzać, nie?
- No będę, będę!
- Bo wiesz.. Członkini rodu państwa Rossenbrand się nie odmawia..
- Oj ja już doskonale o tym wiem. Jak byłam mała, raz ci się postawiłam, RAZ! A ty już ketchup na mnie cały strzeliłaś..
- Nie pamiętam tego..
- Hm.. A może to nie ty byłaś.
- Wiem, że raz cię popchnęłam i wpadłaś do rzeki, na szczęście płytko było, a popchnęłam cię,  bo..
- Bo zjadłam twojego ulubionego zielonego żelka!
- Hahaha.. ! Co to były za czasy..
- Bałam się ciebie.. Teraz wreszcie jesteś normalna. ...  Matko, jaki ruch! Jak ja będę przechodzić przez tą przecznicę?!
- Tam dalej jest zwężona droga. Stracisz 3 minuty iścia, ale bezpieczniej I tą drogą prosiłabym cię, żebyś właśnie szła. Czuję się tutaj za ciebie odpowiedzialna. I pamiętaj! Jak coś by się działo, pisz, dzwoń, cokolwiek, a ja bezzwłocznie jadę ci na pomoc, jasne?
- Tak tak, mamo..

Po chwili stały pod wieżowcem Carly. Weszły do windy i dwudziestokilkulatka przycisnęła przycisk 7 PIĘTRO. Dojechanie zaniedbana windą nieco się dłużyło, gdyż po drodze wsiadła jeszcze starsza emerytka z psem. Nareszcie drzwi się ponownie otworzyły i dziewczyny wyszły. Carla wyjęła z torebki klucze i włożyła je w zamek drewnianych podrapanych drzwi, na których wisiała plastikowa cyferka 26.
- Mieszkasz z chłopakiem?
- Tak, a co?
- Zastanawiam się, czy będę miała okazję go dzisiaj poznać.
- Poznasz, będzie za 20 minut. Tak w ogóle to ma na imię Adam Broug.
- Aha. Spoko.

Weszły.. A na twarzy Ruby nie dało się nic wyczytać, ani zachwytu, ani pogardy. Zwykłe białe ściany i drewniane skromne szafki. Jedna zielona kanapa pod ścianą, szafa, obskrobane lustro, brzydki dywan i stare okna. Czego się spodziewać po 30 metrach.
- Usiądź sobie, zaparzę herbatę. Czarną, czy owocową?
- Czarną..
- Coś nie pasuje? - spytała Carla widząc zażenowanie na twarzy Ruby.
- Nie, nie. Wszystko w porządku. - Po czym dziewczyna znów się rozejrzała i doszła do wniosku, że to jest klitka nie mieszkanie i że jest tragicznie umeblowane. Zanim Carla zdążyła przynieść herbaty, Adam wszedł do mieszkania targając przepełnione torby zakupowe.
- Cześć.. ? Carla, kto to?
- Ruby, mówiłam ci wczoraj, że wpadnie.
- Aa.. Cześć, Adam. - przedstawił się niezbyt wysoki chłopak o miłym wyrazie twarzy.
- Ruby.

- Już idziesz? - dopytał się zawiedziony Adam.
- Tak, już 20.00, niedługo internat nam zamykają. - wieczorem, po całym dniu goszczenia się u kuzynki Ruby musiała już wracać.
- Ruby, to kiedy przyjdziesz znowu?
- Nie wiem, kiedy będę mogła. Huehue.
- No to zdzwonisz się z Carlą, przyjdziesz i pogramy w Kasyno. - zaproponował Adam.
- Spoko.
- Ruby, czekaj, odwiozę cię. - rozkazała Carla.
- No ok. ... No dobra, to lecimy. Cześć Adam, miło było cię poznać i w ogóle. Cześć.
- No! Do zobaczenia!

Carla podwiozła Ruby pod szkołę, ta wysiadła, podziękowała i poszła przed siebie do internatu. Pokazała sekretarce kartę ucznia, weszła na górę po schodach  weszła do pokoju. A tam nikogo nie było.. Usiadła na łóżku, rozejrzała się i postanowiła poznać kogoś nowego. Przebrała się trochę, ogarnęła twarz po tej dawce śmiechu do łez podczas gry w kasyno. Wychodzi z pokoju, zamyka drzwi i podsłuchuje. No, żeby nie było tak, że wparaduje komuś do pokoju podczas sprzeczki lub czegoś tam innego.

- Puk! Puk? - zajrzała do jakiegoś losowego pokoju, gdzie trzy dziewczyny siedziały na jakimś dywaniku i dość cicho i mało entuzjastycznie rozmawiały.
- Cześć/ Hej/ Ee.. - w ten sposób przedstawiły się owe lokatorki
- Jestem Ruby z pokoju obok.. Nikogo u mnie nie ma, może.. Nie wiem, a w ogóle.. Może ja wam przeszkadzam?
- Ale po co przyszłaś?- spytała dziewczyna o czerwonej głowie.
- No.. No nie wiem, pogadać, poznać kogoś.
- Aha.
- Nie przeszkadzasz, chodź! - zaprosiła Ruby dziewczyna o zielonych włosach. Widząc ten duet Ruby zrobiła nie lada wytrzeszcza.
- Co jest? - spytał czerwony łeb.
- Nie nic.. Fajne.. Fajne włosy.. Oryginalnie.. Zbieg okoliczności, że was dali do jednego pokoju- usiadła przy nich na dywanie.
- Jesteśmy siostrami.
- Bliźniaczki?
- Nie, ja na drugim roku- wytłumaczyła zielonowłosa- Alison jest na pierwszym. A co do pokoju, to dwa telefony i załatwione. Chloe jestem.
- Alison.
- Ja Jenny Humphrey- odezwała się nareszcie trzecia dziewczyna, naturalna blondynka. Ruby poczuła się trochę nieswojo, bo siostrzyczki wyglądały niezbyt przyjaźnie. Ale za to Jenny- zrobiła całkiem niezłe wrażenie.- No Ruby.. A z kim ty mieszkasz?
- Z Lulu Boney i Sonyą Flamelus.
- Lulu.. Lulu to ta.. Ta koreanka? Ta z mamusią od sieci sklepowej? - dopytała się Alison
- Ta..
- Fajnie musicie mieć w pokoju.
- Czemu?
- No bo.. Korea, Japonia, Chiny.. Mnóstwo tych pierdoł, kolorowych, szmacianych pierdoł.
- Aa.. Nie, narazie nasz pokój jest dość mało udekorowany.
- Tymczasowo, znając takie kokieterki.

Bla bla, i w ten sposób dziewczyny przegadały połowę nocy, bo Ruby przypomniała sobie, że ma własny pokój dopiero po 1.00 w nocy.. Pożegnała się z Alison, Chloe i Jenny, cicho wyszła z ich pokoju.. Na korytarzu było ciemno i głucho. I nagle dźwięk przekręcanego klucza rozniósł się echem po całym piętrze. Ruby szybko wskoczyła do pokoju i odruchowo zapaliła światło.
- Ups! - rzekła natychmiastowo widząc śpiącą Lulu i Sonyę. Szybko zgasiła światło i nie ruszając się stała przy szafie struchlona. Usłyszała jak obie lokatorki zmieniają przez sen bok i delikatnie wkładając w łazience pidżamę modliła się w duchu, aby ich nie rozbudzić. Na szczęście spokojnie ułożyła się w łóżku i bezproblemowo zasnęła. I to by było na tyle ile miała dziś kontaktu ze swoimi koleżankami z pokoju.

Nie ma to jak przyjaźń